Blog > Komentarze do wpisu
Chory kotek

Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku i przyszedł pan doktor...
Wróć.

Pan kotek był chory, ale nie leżał w łóżeczku, tylko wszytskich doprowadzał do nerwicy. Ale od początku.
Jak raz przed Świętami Kacper zachorzał usznie. Zachorzenie objawiało się tym, że próbował sobie lewe ucho urwać metodą wydrapania z czaszki, za pomocą łap przednich lub tylnich. Gdy doszło już do tego, że kot miał koło ucha wyłysiały placek i wyglądał jak gremiln, stało się jasne, że bez wyprawy do weta się nie obejdzie.

Jako, że większe futro dotykać się generalnie nie daje, nie chce i nie lubi, nastawiłam się na ciężkie przeprawy, a poszło zadziwiająco łatwo. Dał się zapakować do transportera chytrą metodą "zobacz, chrupek mi tam wpadł!", dał się zanieść dwie przecznice dalej umiarkowanie protestując. Pana weta uprzedziłam zaraz na wstępie, że kot generalnie się nie daje, nie chce i nie lubi, pan wet się przejął, przyniósł sobie z zaplecza Specjalistyczny Sprzęt (aka rękawice i koci kaganiec), otworzył transporter i...

I nic. Kacper w momencie zdjęcia góry transportera zmienił się w słup soli z wytrzeszczem. Grzebanie w uchu, obmacywanie, czyszczenie wacikiem, zaglądanie w zęby - kot nic. Zastrzyków nawet chyba nie zauważył. Tabletkę dał sobie wpakować w paszczę i grzecznie przełknął. Ciekawe, kto był w większym szoku - kot, ja, czy postraszony wcześniej pan wet.
Kot został zaopatrzony w kołnierz, ja w antybiotyk i zalecenie stawienia się na kontrolę.

Kot w kołnierzu jest Bardzo Nieszczęśliwym Kotem, ponieważ a) nie może wleźć w swoje ulubione miejsca typu podkanapą albo zaszafą b) jeść musi techniką na żurawia, bo inaczej do miski nie sięgnie c) nie może się umyć i z każdym dniem robi się coraz brudniejszy. Przynajmniej podawanie antybiotyku przebiegło bezproblemowo, bo Kacper wciągnie z siłą odkurzacza każdą ilość jogurtu i rozmieszana z nim tabletka w ogóle mu nie przeszkadza.
Gorzej było z kontrolą. Kot raz oszukany nie daje się tak łatwo nabrać jeszcze raz i nie dał się zapakować do transportera prośbą, groźbą, ni użyciem relanium (swoją drogą kot po relanium to jedna z najzabawniejszych rzeczy, które zdarzyło mi się widzieć), więc w końcu odpuściliśmy, zwłaszcza że Kacper po zdjęciu kołnierza nie zdradzał dalszych chęci do amputowania sobie ucha.

I modlę się, żeby już więcej nie zdradzał, bo nastrępnym razem chyba będziemy go łapali jak lwa, strzelając środkiem usypiającym.

zdjęcia by Anks

wtorek, 11 stycznia 2011, alquana27

Polecane wpisy

  • Zagadka

    Co robi największy hałas we wszechświecie o godzinie 5 nad ranem? Dla ułatwienia podpowiem, że skrawek papieru znajduje się w dużej plastikowej misce, a koty są

  • Behemot. Młode lata.

    © by Cloudy ;)

  • Futra niedzielnym porankiem.

    Bibelocik: Obczajcie, jaki mamy dywanik w salonie. Not amused cat is not amused.