RSS
wtorek, 26 października 2010
CSI

Na środku salonu leżą zwłoki zamordowanej z premedytacją i szczególnym okrucieństwem biało-czerwonej reklamówki. Główny podejrzany myje lewą zadnią łapę pod stołem i nie przyznaje się do winy.

11:16, alquana27
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 października 2010
Zagrożenie lawinowe

Oba nasze kotki są niezwykle grzeczne i porządne.

W związku z tym musimy się czym prędzej zaopatrzyć w zadaszoną i zaklapkowaną kuwetę, bo inaczej zginiemy pod zwałami żwirku, które futra wywalają z dotychczasowej podczas Niezwykle Dokładnego Zakopywania Urobku. Dodam, że w ferworze porządków wywaleniu ulega często też sam urobek.

No i tak to.

09:10, alquana27
Link Dodaj komentarz »
Futra tresowane

Kacper jest kotkiem nieco strachliwym, ale za to posłusznym - uczy się reagować na polecenia.

Na polecenie "usadź wreszcie tę włochatą dupę!" (trochę straciłam cierpliwość po umpdziesiętym umptym okrążeniu przez kota truchcikiem salonu, oczopląsu można dostać) patrzy mi głęboko w oczy i posłusznie upozowuje się na włochaty dywanik. I nie jest to kwestia przypadku, zareagował już tak kilka razy.

Trochę żałuję, że zamiast powyższego nie nauczyłam go reagować na "siad", bo teraz trochę głupio się chwalić przy gościach.

09:07, alquana27
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 października 2010
Kręte drogi na 100m2

Nasze mieszkanie nie należy do najmniejszych, a Koralina czegoś łatwo się w nim gubi.

Zszedł człowiek, powiedzmy, o nieludzkiej godzinie szóstejszydzieśźi nałożyć kotu jedzenia do miski, nakłada i idzie z powrotem po schodach do sypialni zagrzebać się w ciepłą pościel. Kot zostawiony nad miską po minucie WTEM orientuje się, że człowieka NIE MA, olaboga, i wyje w nieboglosy, bo przecież sama do niego z powrotem nie trafi.

Albo, powiedzmy, wykonuję jakieś obiecujące ruchy, w typie wstania z fotela, które z pewnością będą miały (zdaniem kota) ciąg dalszy w postaci spaceru do lodówki. Leci więc Koralina na łeb na szyję na dół, do misek, gdy WTEM orientuje się, że nie poszłam za nią, ranyboskie, więc wyje potwornie, bo pewnie człowiek ją wystawił do tej kuchni na pastwę losu, żeby tu zgineła z głodu.

Pomału rozważam kupienie kotu dżipijesa, żeby się tak dramatycznie nie gubił, bo jeszcze kiedyś w drodze z legowiska do kuwety zawędruje na biegun północny I CO WTEDY.

23:18, alquana27
Link Dodaj komentarz »
Ab ovo.

O kocich zabawkach napisano już całe tomy, ale i ja dołożę swoje sytuacyjne trzy grosze.

Kacperek dostał od Orkana - w ramach odbudowy stosunków ludzko-kocich - okrawek gotowanego jajka.  Kot najpierw nie wiedział, jak się do prezentu zabrać, nadgryzł nieco, a potem uznał, że to świetna zabawka. Wyobraźcie sobie zatem kota, składającego się głównie z długich, czarnych odcinków, który bryka nad takim kawałkiem techniką "podskoczę na pół metra w górę, spadnę, sprawdzę, czy nikt nie widział i powtórzę dwadzieścia razy". Pure fun.

Zaofiarowane w zamian - bo wizja ścierania szczątków jajka z paneli jakoś mnie nie cieszyła - grzechocząca pileczka i futrzaty kłębek nie spotkały się z zainteresowaniem. Dopiero kiedy przysmak został dokumętnie rozwłóczony, rozkawałkowany, obtoczony w panierce z kurzu i zjedzony - wtedy rozważona została inna rozrywka. Choć też jakoś bez emocji.

No i prosz, ludzie się tak wykosztowują na wypaśne zabawki, a tymczasem całkowity koszt gotowanego jajka nie przekracza 1zł. (nie licząc późniejszego sprzątania).
A w dodatku kotu wystarczy kawałek, resztę możemy z czystym sumieniem sami zeżreć.

23:06, alquana27
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 października 2010
Bagaż podręczny

"Wychodzisz? Idę z Tobą!"

17:59, alquana27
Link Dodaj komentarz »
Co złego, to ja.

Wspominałam już, że Kacper już opanował półeczkę na przyprawy. Wczoraj wieczorem postanowił pójść o krok dalej i zbadać znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie lufcik wentylacji.. na szczęście zobaczył (lub usłyszał, znaczy spadające z półki rzeczy usłyszał) to nasz współlokator Orkan, dostał stanu przedzawałowego i pogonił kota z półki za pomocą ścierki.

Kacper się oczywiście obraził i na Orkana teraz nawet nie patrzy.

Dziś rano zakradłam się do lodówki, żeby podeżreć co nieco ze słoika z marynowanymi grzybkami. Podczas manewrowania słoikiem pokrywka wymsknęła mi się z ręki i z brzękiem spadła na panele.
Sekundę później do kuchni wpadł Orkan, z obłędem w oczach chwycił ścierkę...i zobaczył mnie przy lodóce.
- Myślałem, że to kot... - wymamrotał i zrejterował.

Podobno koty leczą psychikę i łagodzą obyczaje. No ja tam nie wiem.

09:37, alquana27
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 października 2010
nie-na-żarty

Futra mają osobne komplety misek. Tak jest sprawiedliwie.

Wodę piją z losowo wybranej miski, ale wody ci u nas dostatek i mogę im dolewać i fefnaście razy dziennie - to też jest sprawiedliwe.
Mokre wciągają w całości jak włochate odkurzacze jak tylko znajdzie się w miskach, a miski na podłodze - tu też sprawiedliwość jest.
Za to suche, które stoi sobie cały dzień dostępne, zawsze lepsze jest z cudzego talerza - i tu obawiam się, że każda sprawierdliwość odpada na wstępie, zaczyna się zamowola, partyzantka i co tam jeszcze.

Zaprowadzę im chyba jeden komplet dużych misek i niech zadziała prawo dżungli, o.

13:43, alquana27
Link Dodaj komentarz »
Pomoc domowa

Kot Kacper okazuje się być doskonałą froterką połączoną z odkurzaczem. Nie jestem tylko pewna, czy kurzowe kłaczki wywleczone spod kanapy są wartościowym elementem diety...

13:34, alquana27
Link Dodaj komentarz »
Kacper rozwiązuje problem oprowiantowania.

Koralina nas rozpieściła.

W sumie to sami jesteśmy sobie winni - jakbyśmy nie zostawili tych trzech muffinek niepilnowanych na stole NA CAŁĄ NOC to rano dwie nie byłyby nadgryzione, a jedna zjedzona do połowy.

13:29, alquana27
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2