RSS
piątek, 22 października 2010
Kręte drogi na 100m2

Nasze mieszkanie nie należy do najmniejszych, a Koralina czegoś łatwo się w nim gubi.

Zszedł człowiek, powiedzmy, o nieludzkiej godzinie szóstejszydzieśźi nałożyć kotu jedzenia do miski, nakłada i idzie z powrotem po schodach do sypialni zagrzebać się w ciepłą pościel. Kot zostawiony nad miską po minucie WTEM orientuje się, że człowieka NIE MA, olaboga, i wyje w nieboglosy, bo przecież sama do niego z powrotem nie trafi.

Albo, powiedzmy, wykonuję jakieś obiecujące ruchy, w typie wstania z fotela, które z pewnością będą miały (zdaniem kota) ciąg dalszy w postaci spaceru do lodówki. Leci więc Koralina na łeb na szyję na dół, do misek, gdy WTEM orientuje się, że nie poszłam za nią, ranyboskie, więc wyje potwornie, bo pewnie człowiek ją wystawił do tej kuchni na pastwę losu, żeby tu zgineła z głodu.

Pomału rozważam kupienie kotu dżipijesa, żeby się tak dramatycznie nie gubił, bo jeszcze kiedyś w drodze z legowiska do kuwety zawędruje na biegun północny I CO WTEDY.

23:18, alquana27
Link Dodaj komentarz »
Ab ovo.

O kocich zabawkach napisano już całe tomy, ale i ja dołożę swoje sytuacyjne trzy grosze.

Kacperek dostał od Orkana - w ramach odbudowy stosunków ludzko-kocich - okrawek gotowanego jajka.  Kot najpierw nie wiedział, jak się do prezentu zabrać, nadgryzł nieco, a potem uznał, że to świetna zabawka. Wyobraźcie sobie zatem kota, składającego się głównie z długich, czarnych odcinków, który bryka nad takim kawałkiem techniką "podskoczę na pół metra w górę, spadnę, sprawdzę, czy nikt nie widział i powtórzę dwadzieścia razy". Pure fun.

Zaofiarowane w zamian - bo wizja ścierania szczątków jajka z paneli jakoś mnie nie cieszyła - grzechocząca pileczka i futrzaty kłębek nie spotkały się z zainteresowaniem. Dopiero kiedy przysmak został dokumętnie rozwłóczony, rozkawałkowany, obtoczony w panierce z kurzu i zjedzony - wtedy rozważona została inna rozrywka. Choć też jakoś bez emocji.

No i prosz, ludzie się tak wykosztowują na wypaśne zabawki, a tymczasem całkowity koszt gotowanego jajka nie przekracza 1zł. (nie licząc późniejszego sprzątania).
A w dodatku kotu wystarczy kawałek, resztę możemy z czystym sumieniem sami zeżreć.

23:06, alquana27
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 października 2010
Bagaż podręczny

"Wychodzisz? Idę z Tobą!"

17:59, alquana27
Link Dodaj komentarz »
Co złego, to ja.

Wspominałam już, że Kacper już opanował półeczkę na przyprawy. Wczoraj wieczorem postanowił pójść o krok dalej i zbadać znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie lufcik wentylacji.. na szczęście zobaczył (lub usłyszał, znaczy spadające z półki rzeczy usłyszał) to nasz współlokator Orkan, dostał stanu przedzawałowego i pogonił kota z półki za pomocą ścierki.

Kacper się oczywiście obraził i na Orkana teraz nawet nie patrzy.

Dziś rano zakradłam się do lodówki, żeby podeżreć co nieco ze słoika z marynowanymi grzybkami. Podczas manewrowania słoikiem pokrywka wymsknęła mi się z ręki i z brzękiem spadła na panele.
Sekundę później do kuchni wpadł Orkan, z obłędem w oczach chwycił ścierkę...i zobaczył mnie przy lodóce.
- Myślałem, że to kot... - wymamrotał i zrejterował.

Podobno koty leczą psychikę i łagodzą obyczaje. No ja tam nie wiem.

09:37, alquana27
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 października 2010
nie-na-żarty

Futra mają osobne komplety misek. Tak jest sprawiedliwie.

Wodę piją z losowo wybranej miski, ale wody ci u nas dostatek i mogę im dolewać i fefnaście razy dziennie - to też jest sprawiedliwe.
Mokre wciągają w całości jak włochate odkurzacze jak tylko znajdzie się w miskach, a miski na podłodze - tu też sprawiedliwość jest.
Za to suche, które stoi sobie cały dzień dostępne, zawsze lepsze jest z cudzego talerza - i tu obawiam się, że każda sprawierdliwość odpada na wstępie, zaczyna się zamowola, partyzantka i co tam jeszcze.

Zaprowadzę im chyba jeden komplet dużych misek i niech zadziała prawo dżungli, o.

13:43, alquana27
Link Dodaj komentarz »
Pomoc domowa

Kot Kacper okazuje się być doskonałą froterką połączoną z odkurzaczem. Nie jestem tylko pewna, czy kurzowe kłaczki wywleczone spod kanapy są wartościowym elementem diety...

13:34, alquana27
Link Dodaj komentarz »
Kacper rozwiązuje problem oprowiantowania.

Koralina nas rozpieściła.

W sumie to sami jesteśmy sobie winni - jakbyśmy nie zostawili tych trzech muffinek niepilnowanych na stole NA CAŁĄ NOC to rano dwie nie byłyby nadgryzione, a jedna zjedzona do połowy.

13:29, alquana27
Link Dodaj komentarz »
Gracja i wdzięk

Koralina, jak już wspomniałam, jest kotem bezproblemowym. Szybko nauczyła się, że półki, stoły i blaty nie są dla mniej i tego przestrzega - okazjonalnie tylko staje pod nimi i wyje w niebogłosy, co ma być sygnałem dla człowieka, że ma natychmiast udostępnić kotu znajdujący się poza zasięgiem koci obiekt pożądania. W związku z tym ilość przedmiotów, któe za jej sprawą zapoznały się empirycznie z prawem grawitacji można policzyć na palcach jednej ręki.

Kacper... Kacper to inna historia.

Zgodnie z obiegową opinią, koty to wcielenie gracji, poruszają się delikatnie, wdzięcznie i bezszelestnie. Kacper jest potwierdzeniem tej opinii. Jak chce.
Problem w tym, że zazwyczaj nie chce.

Jak złazi ze swojej szafy - to z łomotem, jakby worek kartofli zrzucił. Przechodzeniu obok poręczy zawsze towarzyszy głośny *brzdęęęęęęęk*, a jak kopie w kuwecie, to jakby co najmniej jakby całę stado tygrysów chciało się dokopać na drugą stronę globu. O potwornym tupaniu podczas ganiania po panelach nawet nie wspominam. Odgłosów paszczą jeszcze nie wydaje, ale obawiam się, że jak się nauczy, to będziemy biedni wszyscy.
Ponadto eksploruje powierzchnie płaskie. Wszystkie. Niezależnie od położenia, metrażu i wysokości. Jak do tej pory stoliczki do kawy, mój stół do pracy, parapety, blaty kuchenne, kuchenkę gazową, duzy stół, a dziś rano znalazłam go na wąskiej i pochyłej półeczce na przyprawy nad zlewem.
I żebyście nie myśleli, że ja tak go obserwuję ciągle - ja tylko reaguję na odgłosy spadających przedmiotów.

Zaczynam dostrzegać zasadnąć urządzenia starych, japońskich domów - wszystko albo stoi na podłodze, albo w zamykanych szafkach/szafachw wysoko nad ziemią.

13:27, alquana27
Link Dodaj komentarz »
Kacper

Drugie futro zamieszkało z nami trzy tygodnie temu. Pół roku wcześniej G. pokazała mi zdjęcie z kociej fundacji i pomyślałam, że to ładny kot, i może kiedyś... Ale mieliśmy wtedy jednego kota i plany bycia Domem Tymczasowym, więc odłożyłam to na przyszłe nigdy.
Za to kiedy tylko padła decyzja, że dwa koty w domu będą, nie wahałam się ani chwili.

Pierwszy tydzień w nowym domu Kacper - bo tak się delikwent nazywał, a ja postanowiłam nie zmieniać mu imienia, przynajmniej będę miała całe stado na jedną literę - spędził na szafie, względnie na belkach pod sufitem. Schodził wyłącznie w nocy, za to z wielkim łomotem, na jedzenie. I całym jestestwem wyrażał głównie zadziwienie.

Kacper


Jakiś tydzień temu przełamał nieśmiałość i wywędrował na salony - wtedy czarna kulka z wielkimi, przerażonymi ślepiami okazała się prześlicznym, wielkim, szczupłym, eleganckim kotem. O takim:

Kacper

Je za trzy koty, a rozrabia za pięć. Może kiedyś zacznie wychodzić ze swojej kryjówki też w dzień i uda się mu zrobić lepsze zdjęcia, niż te komórkowe.

12:56, alquana27
Link Komentarze (1) »
Koralina

Moja MAMA ma taką teorię - a ja się z nią zgadzam - że to nie człowiek wybiera kota, tylko kot swojego człowieka. Za pomocą machinacji losu, zbiegów okoliczności i innych nadprzyrodzonych rzeczy - bo koty są dobre w takich rzeczach.

Futro Mniejsze wybrało mnie tym sposobem, że w trakcie procesu adoptowania schroniskowego kociaka zaszła seria pomyłek i w efekcie zamiast całkiem innego futra dostałam Ją. W papierach miała Kora, co jest przecież świetnym skrótem od gaimanowej Koraliny i tak już zostało.


Koralina jest kotem, który swojego człowieka rozpieszcza. Firanek nie targa, jedzenia z talerzy nie wyżera, sprzętów nie niszczy, kwiatków nie zjada, na wysokości się nie wspina. Kocha każdego człowieka, a jak już przynosi jedzenie, to w ogóle. W nocy śpi tuż obok, rano czeka na pierwsze oznaki pobudki, by zacząć mruczeć jak radziecki helikopter i domagać się śniadania. Wyczekuje każdego momentu, gdy człowiek skieruje się do lodówki. Żaden domowy seans filmowy nie może się bez niej odbyć.

Myślę, że kocha nas tak samo, jak my ją.

 

Koralina

11:10, alquana27
Link Dodaj komentarz »